Podobno trzeba tańczyć od wielu lat, aby móc powiedzieć o sobie, że jest się tancerzem czy tancerką flamenco. To ważne, aby o tym pamiętać szczególnie wtedy, kiedy zaczyna Ci się wydawać, że przestajesz robić postępy, albo że tak naprawdę nic jeszcze nie potrafisz i "wiesz, że nic nie wiesz". Nauka flamenco wymaga niezwykłej cierpliwości i pokory, tym bardziej jeśli uczeń jest spoza kręgu kulturowego flamenco, a co za tym idzie, nie spotyka się z nim na co dzień, nie wzrasta w jego nurcie.
Nazwa naszej formacji mówi, czym dla nas jest flamenco: jest pasją, a jednocześnie sposobem na twórczą samorealizację. Cierpliwe i pracowite dążenie do doskonałości z jednej strony, a brak porównywania się z innymi z drugiej, pozwala uniknąć niepotrzebnej frustracji i zrozumieć, że każdy z nas jest indywidualny, ma własny styl i wyraz, a dzięki temu jest niepowtarzalny i piękny w tańcu. Między innymi dlatego mówi się, że flamenco jest tańcem indywidualnym. Przez gesty, wyraz twarzy, okrzyki i stepy wyrażamy emocje, nastroje i nasze cechy charakteru.
Bardzo ważne jest dla nas nawiązanie „dialogu” w tańcu i sprawienie, aby był on przyjemnością tak samo wielką dla tych, którzy nas oglądają, jak i dla nas samych.
Zespół "La Pasión" tworzą:
Kaja Będkowska-Klar

Zamiłowanie do tańca towarzyszy mi od najmłodszych lat. Jestem choreografem, absolwentką Studia Baletowego Opery i Operetki Krakowskiej.
Pierwsza okazja do wzięcia udziału w warsztatach flamenco, które pociągało mnie i fascynowało, zdarzyła się w 1998 r. Moim pierwszym nauczycielem był Elias Morales Perez, kolejnymi Rocio Chacon, Laura la Risa, Felipe Mato, La Antonia, Magdalena Navarrete, Marta Dębska, Rosa Estrella.
Jako choreograf, tancerka i nauczycielka flamenco, prowadzę zespół i szkołę La Pasión.
Tworzę choreografie do spektakli (m.in. dla grupy reprezentującej Kraków na festiwalu „Festival Escolar de Teatro Espanol”, do spektaklu „Dzwonnik z Notre Dame” grupy De Oriunde). Występowałam na scenie Teatru Starego w Krakowie w spektaklu „Tango Gombrowicz” (2003-2005), w teledysku zespołu Brathanki, gościnnie na koncertach zespołów Viva Flamenco, Que Passa i Art Color Ballet.
Prowadzę szkolenia oparte na tańcu, improwizacji i działaniach artystycznych, rozwijające świadomość ciała i dających inne spojrzenie na procesy zachodzące w grupach.
Izabela Dąbrowska
Początki mojej przygody z flamenco to 2000 rok. Pierwsze umiejętności w tym tańcu nabyłam dzięki Kai Będkowskiej. Reszty dopełniły uczestnictwo w warsztatach oraz oglądanie filmów i "podglądanie" jak tańczą bailaores z prawdziwego zdarzenia.
Mam kilkuletnie doświadczenie w pracy instruktorskiej oraz w występach scenicznych z grupą "La Pasión", z którą związana jestem od początku jej istnienia, a także gościnnie z grupami "Aire Andaluz","Que Passa", "Art Color Ballet".
W sezonie 2003-2005 jako tancerka współpracowałam z Teatrem Starym w Krakowie w spektaklu "Tango Gombrowicz".
Zajmuję się także projektowaniem i szyciem strojów scenicznych dla zespołu.
Karolina Kursa
Jestem absolwentką Krakowskiej Szkoły Baletowej, w której edukację rozpoczęłam w wieku 6 lat.
Zamiłowanie do flamenco rozbudziła we mnie w 2000 roku Izabela Sufa. Moimi nauczycielami byli Laura la Risa (Berlin), Charlotta Gerber (Szwajcaria).
Współpracowałam z Teatrem KTO (widowiska: Zapis, Kronika, Nowohuckie Tango Wolności). Ukończyłam warsztaty technik modern jazzu, funky jazzu i hip-hopu prowadzone przez pedagogów Tokinsa Andersona, Katherine Żurek (Wiedeń), oraz Jay-a.
Prowadzę warsztaty tańca na międzynarodowym zjeździe młodzieży (International Youth Forum). Byłam jedną z założycielek i tancerek hip-hopowego zespołu Baby Hustlaz.
Obecnie tańczę również w zespole taneczno-akrobatycznym Art Gym Team i współpracuję z zespołem Art Color Ballet.
Katarzyna Prządo
Flamenco zaczęłam tańczyć w 2005 roku pod okiem Kai Będkowskiej.
Muszę przyznać, że po pierwszych zajęciach raczej nie widziałam przed sobą i tym tańcem świetlanej przyszłości. Zdobyłam się jednak na "heroizm" i ponownie stawiłam się przed obliczem Kai. I tak minęło trochę czasu, a ja wciąż nie mogę (i nie chcę) się uwolnić. Tańcząc jakieś trzy lata wiem, że jestem dopiero na początku swojej drogi. Taka jest właśnie specyfika flamenco, wymaga dużo wytrwałości, cierpliwości i samozaparcia, ale po pewnym czasie potrafi się odwdzięczyć, każdemu na swój sposób.
Obecnie staram się szlifować swoje umiejętności zarówno na próbach jak i indywidualnie, na warsztatach i obserwując innych tancerzy.
Zajmuję się również przygotowywaniem scenografii do spektakli tanecznych.
fot. www.janbielecki.pl
Anita Singh
Pierwsze kroki taneczne stawiałam w dzieciństwie, na lekcjach bharatanatyam w szkole i tańcząc z koleżankami do hitów bollywoodzkich na naszym podwórku w Bombaju. Od 2005 roku pasjonuję się flamenco i miałam szczęście dołączyć do grupy La Pasion.
Nadal zajmuję się tańcami indyjskimi i z zainteresowaniem badam korzenie flamenco w kathaku i tańcach Cyganów z Rajasthanu.
Katarzyna Sikorska
Mam dwie wielkie pasje- fotografia portretowa i taniec. Uczę się flamenco zaledwie od 2006 roku. Początkowo było to spełnienie marzenia małej dziewczynki- barwne falbany, wachlarze, kwiaty we włosach.
Teraz odkrywam w tańcu potęgę kobiecości, siłę wyrażania radości, smutku, złości, żalu, tęsknoty. Mam za sobą krótką drogę i wiele przede mną, ale im dalej idę tym bardziej jestem zdumiona ile emocji można wyrazić przy pomocy ruchu w rytm muzyki.
W La Pasión jestem jeszcze dzieckiem, które z pokorą stawia nowe kroki i odkrywa tajemnice rytmu flamenco.
Na co dzień studiuję sztukę ogrodową na Uniwersytecie Rolniczym w Krakowie i marzę o otwarciu własnego studia fotograficznego w niedalekiej przyszłości.
Dorota Kalukiewicz
Kiedy zaczynałam tańczyć, miał to być sposób na wolne wieczory z muzyką i tańcem.
Mój wybór padł na flamenco, bo jest kolorowe i wesołe (każdy powód jest dobry).
Naukę zaczęłam w roku 2005 u Krzysztofa Hliniaka, a od 2006 roku kontynuowałam w Studio Tańca La Pasión.
W roku 2008 dołączyłam do zespołu i tak trwam, mimo że praca biurowa na etat nie sprzyja poświęcaniu się dla sztuki, choć dysponuję przykładami, że jest to całkiem wykonalne ...choćby taki Gombrowicz :-)